6 lutego 2020

Dziewczęta z Auschwitz

“Dziewczęta z Auschwitz” Sylwia Winnik

My, pokolenie rozwijającej się wszechobecnie cywilizacji. My, pokolenie cyfryzacji, telekomunikacji i Internetu. Pokolenie, które nie zna pojęcia wojny, śmierci przez rozstrzelanie, przymusowych robót, śmierci głodowej czy obozów zagłady. Historie o wojnie znamy z opowieści dziadków lub podręczników historii. Ci, którzy przeżyli to piekło, do końca swoich dni noszą lub nosili niewyobrażalne odciśnięte przez wszystkie okrutne doświadczenia. Swoimi wspomnieniami w książce “Dziewczęta z Auschwitz” dzielą się kobiety; kobiety, które były w obozie i zaznały gorzkiego smaku terroru wojny. W swojej książce Sylwia Winnik zebrała opowiadania dwunastu kobiet, którym należy się ogromny pokłon i szacunek za to co przeżyły.

Piekło obozu

Każda historia jest inna, choć z pozoru każda opowiada o tym samym. Każda jest tak odmienna, ze względu na to, że każda z kobiet przebywających w obozie Auschwitz Birkenau była na innym poziomie “traktowania”, na innym stanowisku podczas wykonywanych prac. Wszystkie z dwunastu historii sprowadzają się do tego jak nieludzkie warunki panowały w obozie, jak wiele cierpienia człowiek potrafił zadać drugiemu człowiekowi; do ilu poświęceń dolni byli ludzie aby przeżyć, bądź jakie szczęście uśmiechnęło się do nich, że przeżyli.

Osobiste wspomnienia, które ujrzały świat…

Jak już wspomniano wyżej, książka jest zbirem opowiadań pochodzących od dwunastu kobiet. Trafił tak jako już młode kobiety, niektóre jako dzieci, inne w obozie przyszły na świat,lub w obozie urodziły swoje dzieci. Aby zakreślić choć po części ich wspomnienia przytoczymy w kilku zdaniach to,o czym opowiada książka.
Zofia- urodzona w obozie. Swoją historię opowiedziała autorce przez pryzmat tego co w Auschwitz przeszła jej matka.

Walentyna- naoczny świadek nieludzkiego traktowania i bestialskich posunięć wykonywanych przez esesmanki. Pod koniec wojny spotkała jedną z nich, jedną z najbrutalniejszych “katek”. Doprowadziła do egzekucji kobiety.

Leokadia – Kiedy trafiła do obozu była w ciąży, dokładnie w trzecim miesiącu. Kobiety, które były w stanie błogosławione pod żadnym pozorem nie zaznawały choć trochę lepszego traktowania. Jej syn, któremu nadała imię Ireneusz został upamiętniony w książce jako najmłodsza ofiara Marszu Śmierci. Nie przeżył, został pochowany. W pudełku po makaronie…

Książka to nie typowy wyciskacz łez, lecz lektura przy której mocne nerwy i chęć poznania tych przytłaczających wspomnień to podstawa. Chylimy czoła przez wszystkimi, zarówno przed kobietami jak i mężczyznami i dziećmi, którzy przeżyli to piekło na Ziemi.

Book obraz autorstwa freepik - www.freepik.com